Jakiś czas temu (bo prawie 3 tygodnie) wpadł mi w ręce listopadowy numer magazynu Linux+. Było w nim kilka artykułów, które przykuły moją uwagę, a mianowicie „Jak żyć bez X-ów?” oraz „Wirtualizacja w Linuksie”.
Jako, że od prawie dwóch miesięcy korzystam z Mac OS X’a, tak też z Linuksem jako głównym systemem operacyjnym nie mam do czynienia, co nie znaczy, że zeń nie korzystam. ;) Zastanawiałem się sensem instalacji Ubuntu jako drugiego systemu. Tylko pytanie, po cholerę, skoro Mac OS spełnia moje wszystkie wymagania, ba wychodzi im nawet naprzeciw.
Jak już wyżej pisałem, w zapoznałem się z L+, gdzie zainteresowała mnie publikacja o wirtualizacji. Zainstalowałem sobie VirtualBoksa pod Makiem, a następnie próbowałem (to chyba dobre określenie) zainstalować Fedorkę 9, która była dołączona do numeru. Ładnie załadowało płytkę, jednakże pojawił się problem z jej odczytem. :P Wina VirtualBoksa, czy płyty? Postanowiłem to sprawdzić: zainstalowałem Ubuntu 8.10 z płytki i o dziwo poszło bez najmniejszych problemów. Podobnie w przypadku instalki Windowsa XP.
Jak zapewne użytkownicy Maków wiedzą, istnieje lepsza alternatywa dla VirtualBoksa, tyle że płatna – Parallels Desktop od niedawna oznaczone numerkiem 4.0. Jeżeli chodzi o darmowego VB to spełni on moje niemal wszystkie wymagania – no, brakuje mi tylko opcji integracji wirtualizowanego systemu z Mac OS, jednakże da radę i bez tego wyżyć. ;)
PS. A, brak mi też obsługi sterowników grafiki, a przynajmniej mi się nie udało dotrzeć do tej opcji, przez co nie mogę grać w D2. :(
Napisano 18 lis 2008 o godzinie 20:32 Dodaj komentarz » Kategorie: Tech
Dziwne, u mnie Fedora na VirtualBoksie działa ;>
Kurcze noooo! :P Ja chciałem sobie tylko zobaczyć, jak to działa – nic więcej, a tu już na dzień dobry mnie Fedora nie chce siebie zaprezentować. ;(
Ja korzystam z VMWare Server (dla Win i Linux) za darmo.
Dla Maka jest VMWare Fusion, dostępna 30-dniowa wersja trial.


Łukasz Kliś - bloger, geek, uzależniony od muzyki, Mac user, stawiający pierwsze kroki w programowaniu, Gdańszczanin marzący o tym, aby w przyszłości zostać programistą. ;)



