Sposób na nie bycie wierzącym-niepraktykującym

Wpis ten jest częścią drugą mojego poprzedniego posta poświęconemu mojej wierze. Zastanawiałem się w nim kim jestem: deistą, czy ateistą. Lan podpowiedziała: a może agnostyk? Y-y – nic z tych rzeczy. Poszukujący – oto kim jestem.

W dniu wczorajszym miałem okazję za sprawą Kamili pojechać na spotkanie młodzieżowe w parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Sopocie. Obejrzeliśmy wspólnie z księdzem film poświęcony egzorcyzmom Anneliese Michel, a następnie rozmawialiśmy o tym, kto taki jest podatny na opętania, itp.

Po zakończonym spotkaniu podszedłem do księdza z zapytaniem, czy nie znalazłby może chwili dla mnie, abym mógł z nim porozmawiać. Mimo, że było już po 22 i ksiądz ziewał ze zmęczenia pod koniec spotkania, zabrał mnie do gabinetu na tamtejszej plebanii, gdzie miałem możliwość porozmawiania z nim na temat mojej wiary, a właściwie moich poszukiwań.

Rozmawialiśmy przez bitą godzinę, a spędzony czas nie poszedł na marne – dowiedziałem się od księdza, co mogę zrobić, aby odnaleźć to, czego poszukuję. Otóż jedną z najprostszych metod, jaka może być pomocna przy poszukiwaniach wiary we własnym wnętrzu jest aktywne uczestnictwo w życiu Kościoła – chociażby poprzez dołączenie do którejś ze wspólnot duszpasterskich.

Ja już decyzję podjąłem. Co tydzień w niedzielę będę jeździć do Sopotu na Mszę Świętą, a w piątki wieczorem na spotkania młodzieżowe z księdzem, z którym od 3 lat wyjeżdżam co wakacje na spływy kajakowe.

Po tej rozmowie z księdzem może to dziwnie zabrzmi, ale czuję się taki… lżejszy. ;) Wszystkim poszukującym wiary polecam rozmowę z zaufanym księdzem i dołączenie do jakiegoś duszpasterstwa.

Komentarze (3):

  1. czara 29.03.09 | #

    gratuluje dobrej decyzji!

  2. matipl 29.03.09 | #

    Cieszę się, że próbujesz działać, a nie tylko biernie biadolisz ;)

  3. Emil 21.04.10 | #

    Minal lekko ponad rok od tej decyzji. I jak? Rzeczywiscie zadzialales? Czy tylko skonczylo sie na biernym biadoleniu? ;)

Dodaj komentarz