Wczoraj około południa dostałem telefon z gdańskiego iSpotu z zapytaniem, czy odbiorę dziś SL. Zaraz po skończeniu pracy wsiadłem w kolejkę i podjechałem do Galerii Bałtyckiej gdzie bezpośrednio skierowałem się na poziom -1. Dzień dobry, otrzymałem telefon, bym przyszedł odebrać Leoparda, podałem kartę, poprosiłem o paragon, wstukałem PIN i po chwili wracałem do domu z siateczką iSpotu, w której spoczywał zapakowany SL.
Zaraz po powrocie do domu zabrałem się za instalację nowego systemu. Lecz zanim to zrobiłem, odkopałem pendrive’a, zrobiłem backup najważniejszych rzeczy na dysku, a następnie wsunąłem DVD 10.6 RETAIL do szczeliny napędu. Po około 50 minutach, Oswald ujrzałem zmienioną tapetę i okienko logowania. Wstukałem hasło użytkownika, zatwierdziłem enterem i moim oczom ukazał się SL.

Już na pierwszy rzut oka dostrzegłem zmiany systemu:
Wszystko pięknie, fajnie i przyjemnie, jednak niestety SL przyniósł wraz z sobą pewne zmiany w funkcjonowaniu softu. Przed kupnem przeanalizowałem listę dostępną na wikidot i niestety, ale Parallels Desktop 3 nie będzie działać na 10.6. Ba, nawet przy próbie włączenia po aktualizacji OS X wywołuje okienko informujące, że tego programu nie uruchomisz pod tą wersją systemu. Support jedynie dla 4.0 – zobaczymy, może kiedyś się weń zaopatrzę, lecz na chwilę obecną VirtualBox spokojnie powinien wystarczyć.
Póki co jestem bardzo zadowolony ze zmiany systemu – czy jednak tak będzie do końca przekonam się dosłownie na dniach, kiedy to w pracy będę aktywnie wykorzystywać mojego MacBooka.
Napisano 5 wrz 2009 o godzinie 8:45 Dodaj komentarz » Kategorie: Tech


Łukasz Kliś - bloger, geek, uzależniony od muzyki i papierosów, Mac user, stawiający pierwsze kroki w programowaniu Gdańszczanin marzący o tym, aby w przyszłości zostać programistą. ;)


